(artykuł w nawiązaniu do spotkania z psychologiem)

"Dzieciaki spaślaki" to tytuł artykułu zamieszczonego  w tygodniku "Polityka" nr 34 (2921), nawiązującego tematycznie do zapowiedzianego wyżej spotkania/warsztatów w ramach pedagogizacji rodziców. Autorka, Joanna Podgórska we współpracy z Anną Jośko zebrała w nim i opisała błędy, jakie popełniają rodzice i skutki, jakie ponosi dziecko.

Pierwsze trzy lata dziecka kształtują nawyki żywieniowe

 

Najbardziej bolesne jest to, że wywołana w okresie wczesnego dzieciństwa, a nawet niemowlęctwa otyłość towarzyszy najczęściej najpierw dziecku, potem nastolatkowi, a na koniec dorosłemu człowiekowi. Utrwalona, jest bardzo trudna do zwalczenia, a ponadto jest przyczyną chorób takich, jak niewydolność serca i cukrzyca.

"Przez pierwsze trzy lata - jak pisze autorka - o tym, co dziecko je, decydują rodzice. A jest to czas, gdy kształtują sie nawyki żywieniowe, preferencje smakowe - wyposażenie na całe życie.(...) Jak tłumaczy prof. Piotr Socha, u niemowląt podziały komórek tłuszczowych następują bardzo szybko, a to zwiększa ryzyko otyłości. Nie znaczy to, że nie da się później walczyć z nadwagą, ale szanse są mniejsze.(...) Przekarmiając małe dzieci, żywiąc je śmieciowym jedzeniem, w pewien sposób programujemy patologię."

Mocne słowa, ale poparte przykładami unaoczniają, jak bardzo nieświadomość, pośpiech, niesłuchanie dietetyków lub wręcz przeciwstawianie się pewnym zasadom staje się przyczyną problemów z otyłością naszego dziecka.

Odruch mamlania - nawyk pojadania

Małe dzieci powinny być karmione 5 -6 razy na dobę. 20% badanych niemowląt dostawało dziesięć, a nawet kilkanaście posiłków, nie licząc drobnych przekąsek. (...). Obserwuję babcie na skwerkach, które truchtają po placu zabaw za wnukiem z miseczką zupy i upychaja po łyżeczce. Przyglądam się na ulicy dzieciom w wózkach. Większośc z nich stale coś je: biszkopciki, chrupki, paluszki. To wytwarza odruch stałego, bezrefleksyjnego mamlania."

Taki odruch "mamlania" przekłada sie na dorosłe życie, zmuszając do ciągłego sięgania po drobne przekąski, słodycze, co jak wiadomo jest pierwszą rzeczą, którą muszą zwalczyć osoby odchudzające się.

Nie jest ważne, co je; ważne ,aby jadło - to błąd !

"Dorota Wawrzycka, specjalistka ds. żywienia z kieleckiej poradni Zdrowe Dziecko, pracowała wcześniej w przedszkolu. Odeszła stamtąd po konflikcie z rodzicami - Ignorancja i bezmyślność naprawdę nie ma granic. Wielu rodziców było przekonanych, że batonik to zdrowa przekąska, a źródłem witamin są cukierki - wspomina. Kiedy dzieci dostawały fantastyczną zupę z dyni (...) dopytywali kiedy będą frytki, albo chociaż serek topiony.

Nawyki żywieniowe, z jakimi trzylatki trafiają do przedszkola, jeżą włosy na glowie. Małgorzata Brzozowska, przedszkolanka z Lublina, opisuje, że większość dzieci je w kółko te same produkty: chleb z masłem na śniadanie, kotlet schabowy z ziemniakami na obiad i znów chleb z masłem na kolację. Surówek nie tykają, owoce sporadycznie. Rodzice przekonywani, że warto uczyć dzieci nowych smaków, urozmaicać dietę, wzruszaja ramionami: nie ważne, co je, ważne, żeby zjadło. Potem potrafią się żalić, że ich dziecko jest grube, ale nie widzą związku z tym, co dostaje ono do jedzenia.

Dla dwuletniego dziecka właściwa ilość mięsa podczas posiłku to klopsik wielkości orzecha włoskiego, a bywa, że dziecko dostaje kotlet na pół talerza - mówi Dorota Wawrzycka - Z tym mięsem to jakaś obsesja. Ile ja razy słyszałam rodziców mówiących: ziemniaki i surówkę możesz zostawić, ale kotlecik zjedz...

Inna lubelska przedszkolanka, Katarzyna Trykacz opowiada, że rodzice, odbierając dzieci zaraz po podwieczorku, przynoszą ze sobą pączki lub drożdżówki. Nie reaguja na prośby, by na wycieczkę przygotowali jakąś pełnowartościową przekąskę. Dają wafelki, żelki, mamby, chipsy."

Dziecko nie musi jeść słodko

Słodycze, to odrębny i dość oczywisty problem. Nawet rodzice świadomi konieczności eliminacji ich z codziennej diety żywieniowej dziecka nie bardzo są w stanie zapanować nad tym. Jest to nie tylko sprawa ograniczenia spożywania czekolady, cukierków, ciasteczek. Cukier jest niemal we wszystkich gotowych produktach spożywczych: w jogurtach, butelkowanych napojach, pieczywie, a rodzice nie mają zwyczaju czytać składu produktu na etykietach. W związku z tym 80% dzieci w Polsce spożywa za dużo cukru. Człowiek ma wrodzone predyspozycje do słodkiego smaku, jednak dopóki go nie pozna, toleruje niesłodkie jedzenie. Właściwie prowadzona dieta żywieniowa od wieku niemowlęcego nie spowoduje  w przyszłości nadmiernej potrzeby spożywania cukru. Dziecko przyzwyczajone do niesłodzonych herbatek będzie uważało, że takie mają być, lekko słodzone desery nie spowodują niedosytu cukru.

Mama nie wie, co dziecko je

"Specjaliści z Centrum Zdrowia Dziecka i Instytutu Matki i Dziecka we współpracy z fundacją Nutricia przeprowadzili niedawno badania nad żywieniem najmłodszych. Wynika z nich, że jedynie 7% polskich matek stosuje właściwą dietę dla dzieci, przy czym, aż 85% jest przekonanych, że postępują prawidłowo. Dzieci dostają za mało pieczywa pełnoziarnistego, warzyw, ryb, nabiału i o wiele za dużo soli i cukru (...). No i jedzą o wiele za często."

Niezwykle istotną konkluzją tych rozważań jest zasada, że

"rodzic decyduje co dziecko je, a dziecko decyduje ile".

Opracowała: Ewa Szeremeta